12 kwietnia 2018

Bezpieczeństwo na drodze i poza nią





Kiedy na świat przychodzi dziecko robimy wszystko, by nie tylko zapewnić mu jego potrzeby, ale również dbamy o jego bezpieczeństwo i spokój. Często bywa tak, że rodzice zatracają się w tej nowej rzeczywistości i trochę zaniedbują swoje własne potrzeby. Nie mówię tu o tych podstawowych i najbardziej potrzebnych nam do funkcjonowania, ale o tych drugorzędnych, które, choć często lekceważone, są gwarancją naszego komfortu psychicznego. 

Zdrowie i bezpieczeństwo  to największe wyzwanie jakie stawia nam życie. Szczególnie obecnie, kiedy każdy żyje w coraz większym pędzie.  Nie mamy czasu praktycznie na nic, więc szukamy prostych i skutecznych rozwiązań. Niewątpliwie najlepszym zasobem do tego typu poszukiwań jest internet, który i tym razem podpowiedział mi coś ciekawego.

Kiedy jeszcze mieszkałam w Toruniu nie musiałam się martwić wracając późno do domu. Ulice z każdej strony oświetlały przydrożne lampy, billboardy, światła samochodów i lampy przy klatkach schodowych. Wszędzie było jasno jak w środku dnia i późne, przedwieczorne, powroty ze szkoły czy pracy nie stanowiły dla mnie problemu. Potem przeprowadziłam się na wieś, ale z racji tego, że była właśnie końcówka lata jakoś też zbytnio nie przejmowałam się tym tematem. Niestety lato szybko minęło, przyszła jesień, po niej jeszcze smutniejsza i szara zima. I wtedy zaczął się problem. Wędrując z domu do przedszkola lub odwrotnie nie musimy z Zuzą pokonywać jakiejś zawrotnej odległości. Raptem 700 m. Jednak żeby dotrzeć na miejsce musimy iść praktycznie przy samej drodze, co w okresie jesienno- zimowym jest dość ryzykowne. Niestety wielu kierowców podróżujących w tamtych stronach nie zwraca uwagi na nic dookoła tylko mknie na złamanie karku, byle szybciej i byle głośniej. Co z tego, że w okolicy właśnie spacerują dzieci. Przecież nikt nic nie zauważył.

26 marca 2018

PREZENTOWNIK NA WIELKANOC 2018

Z racji tego, że zbliża się najbardziej oczekiwany przez dzieci czas- Święta Wielkanocne, a co za tym idzie odwiedziny Zajączka, postanowiłam przygotować dla Was moje propozycje na wielkanocne prezenty dla najmłodszych. Można tu znaleźć pomysły zarówno dla dziewczynek, dla chłopców, jak i uniwersalne. Przy tworzeniu swoich propozycji kierowałam się swoją wiedzą i doświadczeniem, ale też wyborem Zuzy. 

















Ciekawi mnie, czy moje propozycje przypadną Wam do gustu. A może macie swoich "ulubieńców"? My postawiliśmy w tym roku na kuchenkę, puzzle  i domek dla lalek i chociaż Zuza dostała je już jakiś czas temu, wciąż są zabawkami nr 1.  

11 marca 2018

Odpieluchowanie dziecka- szybko i skutecznie




 POCZĄTKI...

Do tematu odpieluchowania naszej pierworodnej podchodziliśmy już kilka razy. Pierwszy raz, gdy skończyła 1.5 roku, bo wydawało nam się, ba, byliśmy wręcz przekonani, że to odpowiedni czas. Zuza jest bardzo bystra i nie widzieliśmy żadnego najmniejszego problemu. Pewnego dnia po prostu przeprowadziliśmy z Młodą kilka rozmów (że jest już dużą dziewczynką, że nadeszła pora pożegnać pampersa itp), zdjęliśmy pieluchę i przypominaliśmy co chwilę, że trzeba usiąść na nocnik. Jak się łatwo domyślacie nie załapała. Skończyło się na bieganiu ze ścierą i mopem i wycieraniu wszystkiego, co skutecznie oznaczyła nasza córka. Po kilku dniach odpuściliśmy temat. Pieluchy wróciły do łask.

Postanowiliśmy powrócić do sprawy za jakiś czas. Oczywiście dalej wszystko dokładnie tłumaczyliśmy i wyjaśnialiśmy, Zuza wybrała sobie nawet w sklepie majteczki i sama potem powtarzała, że księżniczka (ta na majtach) nie lubi być mokra. Dla lepszego przygotowania czytaliśmy nawet książeczkę. I jeszcze raz. I jeszcze raz.
Tym razem wierzyliśmy, ze się nam uda. Szczególnie, że nawet najbliżsi zaczęli już komentować, że "taka duża dziewczynka, a nosi pieluchy", "moja córka to korzystała z nocnika jak miała pół roku"...Po kolejnej rozmowie z naszą (wtedy już) dwulatką ponownie zdjęliśmy pieluchę i ...ponownie ponieśliśmy porażkę. Zuza wiedzę teoretyczną załapała w mig, jednak z praktyką było gorzej. Owszem, wołała siusiu, ale jak już było po fakcie. Po kolejnej nieudanej próbie doszliśmy do wniosku, że całkowicie odpuszczamy odpieluchowanie. I była to bardzo dobra decyzja.

 TEN DZIEŃ.

Zuza skończyła 2.5 roku i dalej, na przekór wszystkim, biegała w pieluszce. Wołała siusiu, a nawet "dwójkę", jednak zawartość zawsze lądowała nie tam, gdzie powinna (czyt. do pieluchy). I w końcu przyszedł ten dzień, gdy mimo noszenia pieluchy Zuza zaczęła głośno wyrażać chęć skorzystania z toalety. Po jakimś czasie spróbowaliśmy ponownie zdjąć pampersa w dzień, wybraliśmy nawet weekend, kiedy wszyscy jesteśmy razem. Pytaliśmy co chwilę "Zuzia, chcesz siusiu?"Jednak Młoda wciąż szła w zaparte. Pampers po raz kolejny wrócił na swoje miejsce, ale my się nie poddaliśmy. Kiedy nadszedł kolejny weekend od rana zdjęliśmy pampersa, założyliśmy majteczki i co jakiś czas przypominaliśmy Zuzce o korzystaniu z toalety. PODZIAŁAŁO!! Zuza, nawet jeśli sama nie pamiętała jeszcze o wizytach w toalecie, to chodziła, kiedy my jej przypomnieliśmy. I tym razem siusiu czy kupka lądowało tam, gdzie trzeba. Za każdym razem, kiedy się udało w domu panowała istna euforia- były okrzyki radości, brawa, ściskanie i pochwały. No i oczywiście nagroda- czekoladka. W razie wpadki, też nie robiliśmy problemu, tylko spokojnie tłumaczyliśmy, że siusiu robimy w toalecie. Przez parę dni wszystko przebiegało idealnie, jednak na każde nasze pytanie "a chcesz siusiu?" "a może spróbujesz?" "a na pewno nie chcesz?" Zuza zaczęła reagować stresem i chodziła to toalety nie tylko, gdy czuła potrzebę, ale też żebyśmy my dali jej spokój. 

PEŁEN SUKCES.

Ograniczyliśmy całkowicie pytania, tylko co jakiś mówiliśmy "jak będziesz chciała to wołaj, dobrze?".  I zamiast zamęczać pytaniami zaczęliśmy obserwować własne dziecko. Kiedy przerywała zabawę i robiła poważną minę- pytaliśmy czy chce iść do łazienki. I wtedy miało to sens- Zuza przerywała to, co akurat robiła i wołała, że chce siusiu. Po tygodniu schowaliśmy nocnik i przestawiliśmy się na sedes. 

PODSUMOWANIE

Nie ma jednej konkretnej recepty na odpieluchowanie dziecka. Nam udało się dość szybko i w miarę bezproblemowo, chociaż po drodze zaliczyliśmy kilka przygód. Bardzo ważne jest, by podejść do tematu na spokojnie, bez niepotrzebnego stresu, który możemy nieświadomie przekazać też dziecku i w ten sposób je zniechęcić. Na pożegnanie z pieluchą nie ma też odpowiedniego wieku. Jeśli dziecko będzie psychicznie i emocjonalnie gotowe, samo da o tym znać. 

7 stycznia 2018

Dziecięca radość



Zimowy czas jest dość specyficzny. Niby zimno, ciemno i mróz szczypie w policzki, jednak grudzień ma w sobie wyjątkową magię. Uwielbiam szczególnie te kilka dni, kiedy mimo natłoku obowiązków i ogólnemu bałaganowi znajduję też chwilę na refleksję i przemyślenia. Święta zawsze kojarzyły mi się z rodziną siedzącą przy wspólnym stole, dzielącą się opłatkiem przy składaniu życzeń, śpiewającą kolędy i radośnie wypatrującej pierwszej gwiazdki na niebie.

Like us